„Wszechstronnie
uzdolniona dziewczyna poszukuje faceta..” Oto ogłoszenie przez które moje życie
stało się istnym piekłem. Wstawiłam je jakieś 3 miesiące temu na jeden z
portali matrymonialnych. Było parę zgłoszeń ale zawsze kończyły się fiaskiem.
Pewnego letniego dnia już po wakacjach w starej szkole na wejściu zostałam
obrzucona ogromem wyzwisk i krzywych spojrzeń. Nauczyciele chcieli ode mnie
wyciągnąć dlaczego tak się stało, ja jednak siedziałam cicho. Nawet kiedy
chcieli, żebym podała nazwiska osób przez które byłam szykanowana nie zrobiłam
tego. Nie chciałam mieć problemów. Rodzice kompletnie nieświadomi pytali
dlaczego nigdzie nie wychodzę a moja odpowiedź zawsze brzmiała „bo nie!!!”.
Godzinami siedziałam w pokoju i patrzyłam w ścianę rozmyślając co dalej począć.
Każdy następny dzień był gorszy od poprzedniego. Na szczęście znalazłam prosty
i szybki sposób na odreagowywanie tego wszystkiego. Zaczęłam się ciąć,
początkowo delikatnie i sporadycznie, później już codziennie i głęboko. Na
szczęście jesień nieubłaganie się zbliżała więc mogłam się z tym dobrze kryć.
Moja jedyna koleżanka tak samo nieświadoma jak rodzice na marne próbowała mi
pomagać, być ze mną. Zawsze spławiałam ją tym samym tekstem a mianowicie „źle
się czuje”. Mijały miesiące, rany przykrywały rany.. Oceny w wf zmusiły
nauczycielkę do powiadomienia pedagoga szkoły i rodziców. Komisja wychowawcza
poskutkowała na jakiś czas, ponieważ ćwiczyłam zawsze od góry do dołu zakryta.
Wszyscy myśleli, że jestem bita w domu. Ale nie robiło mi to różnicy, wyzwiska
zaczęły pojawiać się coraz rzadziej. Na moje ogłoszenie przyszła odpowiedź,
która mnie bardzo zaintrygowała. Wymieniłam z chłopakiem numery GG i od tamtej
pory pisałam z nim codziennie. Okazał się bardzo wyrozumiałą osobą, pomagał mi
jak nikt dotąd, pocieszał, przyprawiał o łzy, te zdrowe łzy. Ale nurtowało mnie
to, że nie wiem zupełnie jak wygląda ani jak ma na imię. Posługiwał się nickiem
i zawsze unikał odpowiedzi na moje pytania dotyczące jego osoby. W nocy kiedy
ja spałam on napisał mi wiadomość, rano gdy ją czytałam po raz pierwszy od
dawna byłam szczęśliwa. Zaproponował spotkanie, wieczorem.. Spotkaliśmy się na
rynku, który o tej godzinie był niemalże pusty. Stał oparty o ścianę jednej z
bibliotek, strasznie szczupły i wysoki. Zaczęłam się wahać, czy to nie jest
dorosły mężczyzna ale gdy tylko wyszedł z cienia obawy zniknęły. Był
onieśmielająco przystojny, czułam się przy nim taka drobna.. Ale dokładnie nie
mogłam mu się przyjrzeć, miałam do dyspozycji tylko światło kilku latarni. Tak
dobrze nam się rozmawiało, że nie poczułam upływającego czasu, tymczasem była
już późna noc. Biegnąc już w stronę przystanku autobusowego krzyczałam coś na
pożegnanie ale go już nie było. Następnego ranka napisałam mu wiadomość ale był
niedostępny. Ja tymczasem ruszyłam do szkoły, i to wyglądając jak człowiek a
nie jego wrak. Ludzie się zdziwili widząc mnie uśmiechniętą gdy kroczyłam
wielkim korytarzem. Koleżanka mnie wyściskała .. Dzień upłynął bardzo szybko.
Po powrocie do domu pognałam do pokoju sprawdzić GG. Była tam wiadomość
dotycząca następnego spotkania, zgodziłam się. To samo miejsce, ta sama
godzina. Wystroiłam się jak nigdy i ruszyłam z uśmiechem na ustach. Po
dojechaniu na miejsce on znowu stał oparty o budynek biblioteki. Weszliśmy do
niej .. Dziwne, że była otwarta. Usiedliśmy w kącie pomiędzy regałami
wypełnionymi przez książki w znacznej części kryminałami i horrorami. Przeszedł
mnie dreszcz. Złapał mnie za ręce, które w przeciwieństwie do jego były bardzo
zimne, spojrzał mi w oczy i zaczął mówić bardzo poważnie, że wiąże ze mną swoją
przyszłość. Dało się wyczuć drżenie jego głosu, każde jego słowo raziło mnie
jak prądem. Rumieniłam się raz za razem i potakiwałam jak głupia. Nie
wiedziałam co mówić. Zaproponował związek. Serce waliło mi niesamowicie jakby
chciało wyskoczyć prosto w jego ciepłe ręce. Bez chwili wahania zgodziłam się.
Wtedy niespodziewanie wyciągnął z torby jedną z książek prawdopodobnie z tej
właśnie biblioteki, alkohol i tabletki. Otworzył wino i pudełko z tabletkami
poczym dał mi garść na rękę. Nie spojrzał mi w oczy. Otworzył książkę na jednej
ze stron i polecił przeczytać. Fragment mówił o związku aż do śmierci,
tragicznej śmierci, samobójstwa za pomocą tabletek i alkoholu. Zrozumiałam, co
chce zrobić i zaczęłam płakać. On wziął mnie w ramiona i łagodnie uspokajał.
Pocałował w czubek głowy, czoło, nos i w końcu w usta. Pocałunek był pośpieszny
ale łagodny. Następnie sam wziął tabletki do swojej ręki i szukał zgody w moich
oczach. Wzięłam tabletki do ust i popiłam alkoholem. Szybko i bez wahania cały
czas cicho łkając. On mi zawtórował. Zapytał się czy chcę napisać jakiś list,
pokiwałam głową. Dał mi kartkę i długopis. Opisałam cały bieg zdarzeń który
mnie doprowadził do tej w moich oczach pięknej śmierci, bo z ukochanym.
Zrozumiałam co czuli bohaterowie powieści. Na końcu po prostu napisałam
„PRZEPRASZAM ZA TCHÓRZOSTWO” z nadzieją, że zrozumieją przekaz. Leki zaczynały
działać, ogarnęła mnie panika, chciałam odwrócić to co zrobiłam. Chciałam
krzyczeć ale powstrzymał mnie. Przytulił i powiedział: „Razem aż do śmierci”