niedziela, 24 listopada 2013

Dotknięta każdym słowem

„Wszechstronnie uzdolniona dziewczyna poszukuje faceta..” Oto ogłoszenie przez które moje życie stało się istnym piekłem. Wstawiłam je jakieś 3 miesiące temu na jeden z portali matrymonialnych. Było parę zgłoszeń ale zawsze kończyły się fiaskiem. Pewnego letniego dnia już po wakacjach w starej szkole na wejściu zostałam obrzucona ogromem wyzwisk i krzywych spojrzeń. Nauczyciele chcieli ode mnie wyciągnąć dlaczego tak się stało, ja jednak siedziałam cicho. Nawet kiedy chcieli, żebym podała nazwiska osób przez które byłam szykanowana nie zrobiłam tego. Nie chciałam mieć problemów. Rodzice kompletnie nieświadomi pytali dlaczego nigdzie nie wychodzę a moja odpowiedź zawsze brzmiała „bo nie!!!”. Godzinami siedziałam w pokoju i patrzyłam w ścianę rozmyślając co dalej począć. Każdy następny dzień był gorszy od poprzedniego. Na szczęście znalazłam prosty i szybki sposób na odreagowywanie tego wszystkiego. Zaczęłam się ciąć, początkowo delikatnie i sporadycznie, później już codziennie i głęboko. Na szczęście jesień nieubłaganie się zbliżała więc mogłam się z tym dobrze kryć. Moja jedyna koleżanka tak samo nieświadoma jak rodzice na marne próbowała mi pomagać, być ze mną. Zawsze spławiałam ją tym samym tekstem a mianowicie „źle się czuje”. Mijały miesiące, rany przykrywały rany.. Oceny w wf zmusiły nauczycielkę do powiadomienia pedagoga szkoły i rodziców. Komisja wychowawcza poskutkowała na jakiś czas, ponieważ ćwiczyłam zawsze od góry do dołu zakryta. Wszyscy myśleli, że jestem bita w domu. Ale nie robiło mi to różnicy, wyzwiska zaczęły pojawiać się coraz rzadziej. Na moje ogłoszenie przyszła odpowiedź, która mnie bardzo zaintrygowała. Wymieniłam z chłopakiem numery GG i od tamtej pory pisałam z nim codziennie. Okazał się bardzo wyrozumiałą osobą, pomagał mi jak nikt dotąd, pocieszał, przyprawiał o łzy, te zdrowe łzy. Ale nurtowało mnie to, że nie wiem zupełnie jak wygląda ani jak ma na imię. Posługiwał się nickiem i zawsze unikał odpowiedzi na moje pytania dotyczące jego osoby. W nocy kiedy ja spałam on napisał mi wiadomość, rano gdy ją czytałam po raz pierwszy od dawna byłam szczęśliwa. Zaproponował spotkanie, wieczorem.. Spotkaliśmy się na rynku, który o tej godzinie był niemalże pusty. Stał oparty o ścianę jednej z bibliotek, strasznie szczupły i wysoki. Zaczęłam się wahać, czy to nie jest dorosły mężczyzna ale gdy tylko wyszedł z cienia obawy zniknęły. Był onieśmielająco przystojny, czułam się przy nim taka drobna.. Ale dokładnie nie mogłam mu się przyjrzeć, miałam do dyspozycji tylko światło kilku latarni. Tak dobrze nam się rozmawiało, że nie poczułam upływającego czasu, tymczasem była już późna noc. Biegnąc już w stronę przystanku autobusowego krzyczałam coś na pożegnanie ale go już nie było. Następnego ranka napisałam mu wiadomość ale był niedostępny. Ja tymczasem ruszyłam do szkoły, i to wyglądając jak człowiek a nie jego wrak. Ludzie się zdziwili widząc mnie uśmiechniętą gdy kroczyłam wielkim korytarzem. Koleżanka mnie wyściskała .. Dzień upłynął bardzo szybko. Po powrocie do domu pognałam do pokoju sprawdzić GG. Była tam wiadomość dotycząca następnego spotkania, zgodziłam się. To samo miejsce, ta sama godzina. Wystroiłam się jak nigdy i ruszyłam z uśmiechem na ustach. Po dojechaniu na miejsce on znowu stał oparty o budynek biblioteki. Weszliśmy do niej .. Dziwne, że była otwarta. Usiedliśmy w kącie pomiędzy regałami wypełnionymi przez książki w znacznej części kryminałami i horrorami. Przeszedł mnie dreszcz. Złapał mnie za ręce, które w przeciwieństwie do jego były bardzo zimne, spojrzał mi w oczy i zaczął mówić bardzo poważnie, że wiąże ze mną swoją przyszłość. Dało się wyczuć drżenie jego głosu, każde jego słowo raziło mnie jak prądem. Rumieniłam się raz za razem i potakiwałam jak głupia. Nie wiedziałam co mówić. Zaproponował związek. Serce waliło mi niesamowicie jakby chciało wyskoczyć prosto w jego ciepłe ręce. Bez chwili wahania zgodziłam się. Wtedy niespodziewanie wyciągnął z torby jedną z książek prawdopodobnie z tej właśnie biblioteki, alkohol i tabletki. Otworzył wino i pudełko z tabletkami poczym dał mi garść na rękę. Nie spojrzał mi w oczy. Otworzył książkę na jednej ze stron i polecił przeczytać. Fragment mówił o związku aż do śmierci, tragicznej śmierci, samobójstwa za pomocą tabletek i alkoholu. Zrozumiałam, co chce zrobić i zaczęłam płakać. On wziął mnie w ramiona i łagodnie uspokajał. Pocałował w czubek głowy, czoło, nos i w końcu w usta. Pocałunek był pośpieszny ale łagodny. Następnie sam wziął tabletki do swojej ręki i szukał zgody w moich oczach. Wzięłam tabletki do ust i popiłam alkoholem. Szybko i bez wahania cały czas cicho łkając. On mi zawtórował. Zapytał się czy chcę napisać jakiś list, pokiwałam głową. Dał mi kartkę i długopis. Opisałam cały bieg zdarzeń który mnie doprowadził do tej w moich oczach pięknej śmierci, bo z ukochanym. Zrozumiałam co czuli bohaterowie powieści. Na końcu po prostu napisałam „PRZEPRASZAM ZA TCHÓRZOSTWO” z nadzieją, że zrozumieją przekaz. Leki zaczynały działać, ogarnęła mnie panika, chciałam odwrócić to co zrobiłam. Chciałam krzyczeć ale powstrzymał mnie. Przytulił i powiedział: „Razem aż do śmierci”