środa, 9 kwietnia 2014

krótkie życie

Przypadkowe spotkanie zmieniło ich życie na dobre. Ona, dotąd skryta i nieśmiała teraz wiecznie uśmiechnięty obiekt westchnień rówieśników. On, cwaniaczek jakich mało, jednym słowem pies na baby, przy tej drobnej dziewczynie gubił swoją pewność siebie co komicznie wyglądało w oczach jego kumpli. Jej jednak zaimponował swoją zmianą, jej zdaniem korzystną. Spotkania trwające parę godzin dziennie mijały im w zaledwie „kilka minut” na długich rozmowach zwykle o życiu. Pożegnania były długie i bolesne mimo, że mieli przed sobą całe dnie. Wiele osób chciało im odebrać tę odrobinę szczęścia, którą zostali obdarzeni przed los, ale na przeciw innym dalej się świetnie dogadywali. Ufali sobie. Mijały dni, tygodnie, miesiące a nawet lata. Związek stał się monotonny, oczekiwali od siebie więcej. Tak więc pewnego wieczoru nie poprzestali na namiętnych pocałunkach i drobnych pieszczotach. Tej nocy oddali się sobie w 100%. Długo nie mogli uwierzyć, że to już za nimi. Po pewnym czasie spróbowali ponownie. Spodobało im się to. Na sam koniec liceum, gdy już oboje byli dorośli okazało się, że owoc ich miłości rozwija się w macicy jego wybranki. Kłótnie, płacz i poważne rozmowy stały się codziennością. W końcu nie wytrzymał i uciekł do zapomnienia, do alkoholu. Pił coraz więcej i więcej nie mogąc już znieść komentarzy pod ich adresem. Natomiast Ona stawała na wysokości zadania jako przyszła matka. Rodzice obiecali im pomoc i tak też się stało. Kupowali ubranka, łóżeczka, wózeczki ale także wspierali Ją duchowo, co bardzo jej pomogło. Przy porodzie nie było z Nią Jego, za to był jej przyjaciel, który od lat ją skrycie kochał. Mogłoby się wydawać, że Ona odejdzie od męża do niego, tak jednak się nie stało, miłość przeważyła. Po trzech miesiącach po porodzie, kiedy już mieli własne mieszkanie, czekając na swojego wybranka ona zaniosła się płaczem. Nie dała rady, napisała karteczkę i postawiła ją przy butelce z gorącym mlekiem. Powiesiła się na oczach dziecka. Po paru godzinach zataczający się ojciec wpadł do domu i zamarł. Próbował ratować miłość swojego życia, ale bez skutku, było za późno. Trzeźwiejąc, płakał długo, tak samo jak wcześniej Ona. Rozejrzał się po pokoju i zobaczył liścik. Podszedł do niego i przeczytał: „Nakarm ją, Kamila :) ”