Przypadkowe
spotkanie zmieniło ich życie na dobre. Ona, dotąd skryta i nieśmiała teraz
wiecznie uśmiechnięty obiekt westchnień rówieśników. On, cwaniaczek jakich
mało, jednym słowem pies na baby, przy tej drobnej dziewczynie gubił swoją
pewność siebie co komicznie wyglądało w oczach jego kumpli. Jej jednak
zaimponował swoją zmianą, jej zdaniem korzystną. Spotkania trwające parę godzin
dziennie mijały im w zaledwie „kilka minut” na długich rozmowach zwykle o
życiu. Pożegnania były długie i bolesne mimo, że mieli przed sobą całe dnie.
Wiele osób chciało im odebrać tę odrobinę szczęścia, którą zostali obdarzeni
przed los, ale na przeciw innym dalej się świetnie dogadywali. Ufali sobie.
Mijały dni, tygodnie, miesiące a nawet lata. Związek stał się monotonny, oczekiwali
od siebie więcej. Tak więc pewnego wieczoru nie poprzestali na namiętnych
pocałunkach i drobnych pieszczotach. Tej nocy oddali się sobie w 100%. Długo
nie mogli uwierzyć, że to już za nimi. Po pewnym czasie spróbowali ponownie.
Spodobało im się to. Na sam koniec liceum, gdy już oboje byli dorośli okazało
się, że owoc ich miłości rozwija się w macicy jego wybranki. Kłótnie, płacz i
poważne rozmowy stały się codziennością. W końcu nie wytrzymał i uciekł do
zapomnienia, do alkoholu. Pił coraz więcej i więcej nie mogąc już znieść
komentarzy pod ich adresem. Natomiast Ona stawała na wysokości zadania jako
przyszła matka. Rodzice obiecali im pomoc i tak też się stało. Kupowali
ubranka, łóżeczka, wózeczki ale także wspierali Ją duchowo, co bardzo jej pomogło.
Przy porodzie nie było z Nią Jego, za to był jej przyjaciel, który od lat ją
skrycie kochał. Mogłoby się wydawać, że Ona odejdzie od męża do niego, tak
jednak się nie stało, miłość przeważyła. Po trzech miesiącach po porodzie,
kiedy już mieli własne mieszkanie, czekając na swojego wybranka ona zaniosła
się płaczem. Nie dała rady, napisała karteczkę i postawiła ją przy butelce z
gorącym mlekiem. Powiesiła się na oczach dziecka. Po paru godzinach zataczający
się ojciec wpadł do domu i zamarł. Próbował ratować miłość swojego życia, ale
bez skutku, było za późno. Trzeźwiejąc, płakał długo, tak samo jak wcześniej
Ona. Rozejrzał się po pokoju i zobaczył liścik. Podszedł do niego i przeczytał:
„Nakarm ją, Kamila
”